Podziel się:

Mazurska wioska Rydzewem zwana,
rok w rok przez Klikę jest zdominowana.

Po drogach oprócz aut mechanicznych
jeżdżą wózki z napędem a’la fizyczny.

Rydzewska szkoła w lipcu tętni życiem,
bo jedzą w niej, śpią i bawią się Klikowicze.

Gdy Klika w drożdżówki się zaopatruje,
reszta mieszkańców wsi wtedy głoduje.

I wszystkie tawerny, keje i porty
pełne są wózków z klikowej eskorty.

Hersztem tej zgrai jest Marek K.,
ogarnia wszystko, gdy obóz trwa.

Sekcja muzyczna – to sami wirtuozi,
ich talent na ziemi suskiej się zrodził,
gdy Asia zaśpiewa, zagra Arek i Ala,
dusza się cieszy a serce rozpala.

Po szkole, tawernach, po kei wciąż lata
Miś Ewelina ze swym aparatem,
genialne wręcz kadry wszędzie odnajduje,
te cudne chwile dla nas zatrzymuje.

Mikulak nawet Ascetę przebiła,
wczoraj przyjechała, a dziś już wróciła
– oto jest dowód klikowej miłości,
by na dwa dni gnać z takiej odległości.

Gdy buźka słodka uśmiecha się z dala,
to Fryc Jadźwina pewnie się opala.

Ania Orkisz, ponoć, dokąd była,
wszelakie zabawy i gry prowadziła.

Duka oczywiście znalazł tu jeleni,
którzy go w Tatry wniosą na jesieni.

I wszyscy żałują – co tu dużo gadać,
że nie ma w tym roku wraz z nami Konrada.

„A Wy, o których zapomniałem,
lub pominąłem Was przez litość,
to nie dlatego, że się bałem,
ale, że taka Was obfitość.”

Autor: Mariusz Sajdak