Podziel się:

Wczoraj był czwartek. Dla większości ludzi dzień, jak co dzień. Przeważnie poranny prysznic, śniadanie, ogarnięcie dzieci i męża lub żony i dzieci, jak kto woli. Następnie praca… tu mijają w upale długie godziny, często w towarzystwie codziennych rozmyślań – ile rzeczy pozostało do zrobienia, co kupić wracając do domu, co robią dzieci w przedszkolu… Czasem wyjdziemy na fitness, względnie jogę czy inne zabiegi. Gdy nadchodzi upragniona wieczorna godzina padamy zmęczeni do łóżka, aby odrobinę wypocząć przed dniem kolejnym.

Jak to wygląda w Klice? W dużej mierze dość podobnie. Wszystko zależy o tego,  czy jesteś tak zwanym „Fizycznym”, osobą potocznie uważaną za zdrową na ciele i umyśle :) Łączysz wtedy  tradycyjnie dom, studia i opcjonalnie pracę i dzieci. Jeśli jesteś „wózkowiczem” to przeciętnie borykasz się ze swoją niepełnosprawnością. Chodzisz na rehabilitację, do szkoły, na studia, do pracy lub na warsztaty terapii zajęciowej. I tak w wielkim uproszczeniu mija Ci dzień za dniem.

Do rzeczy jednak! Na początku wspomniałam o czwartku gdyż w Klice jest to dzień wyjątkowy. Cały tydzień wyczekujemy momentu, kiedy w gronie przyjaciół – bliższych i dalszych – możemy się spotkać, porozmawiać i zapomnieć o codziennych troskach.

Ostatnio zaprosił nas Marek ze swoją żoną Karoliną. Jest to para nowożeńców klikowych. Zdradzę, że poznali się na jednym z wyjazdów klikowych w Rydzewie… :) Spotkaliśmy się w bardzo licznym i mieszanym gronie osób. Mieszanym, ponieważ przyszło bardzo dużo osób nowych, które po raz pierwszy w tym roku wybierają się na wakacje z Kliką.

Ja niestety spóźniłam się i ominęło mnie przedstawianie, dlatego poznałam jedynie przelotnie kilka osób. Skoro będziemy na to mieć całe dwa tygodnie w malowniczej scenerii polskich Mazur, miejmy nadzieję w pięknej pogodzie, to będzie wiele okazji by jednak poznać się lepiej :) Można śmiało uznać, że ostatni czwartek przybrał formę spotkania zapoznawczego – na spokojnie, w kameralnej atmosferze, można było uzyskać informacje, co ze sobą zabrać, kto komu będzie pomagał, jak będzie wyglądał wyjazd. Zgiełk był ogromny, każdy z kimś rozmawiał. Starzy znajomi opowiadali, co u nich. Dzielili się swoimi smutkami i radościami. Nowi, na początku nieśmiało, później coraz pewniej, nawiązywali nowe znajomości i wymieniali się kontaktami. Każdy przyniósł ze sobą coś  „na ząb”. Gospodyni przygotowała przepyszne ciasta oraz sałatki! Mieszkanie wypełniała ciepła i przyjazna atmosfera. W Klice to chyba norma :)  W takim momencie zapomina się o otaczającej rzeczywistości, o biegnącym czasie. Jesteś tu i teraz i liczy się dla ciebie tak zwyczajnie drugi człowiek, cieszący się z Twojej obecności. Znikają podziały na niepełnosprawnych i pełnosprawnych.

Około godziny 22 ludzie zaczęli rozchodzić się do domów. Na koniec zostali tak zwani „starzy wyjadacze”, którzy obecnie odpowiadają za organizowanie i koordynowanie różnych wyjazdów i wydarzeń naszego Stowarzyszenia. Wspominaliśmy wcześniejsze wyjazdy i różne anegdotki. Debatowaliśmy, co i jak zorganizować na obecnym wyjeździe. Jak zaplanować i podzielić wolontariuszy i wózkowiczów, aby każdy mógł wypocząć i równocześnie miał zapewnione odpowiednie wsparcie.

Udało nam się również ustalić temat chrztu klikowego, ale czym on jest, jak wygląda dowiecie się, gdy dotrzemy na miejsce do Rydzewa…

Tymczasem serdecznie dziękujemy wszystkim ludziom dobrej woli, którzy przyłączyli się do akcji: „Wyślij Klikę na Wakacje” szczegóły, której znajdziecie na www.klikanawakacje.pl. Dzięki każdej złotówce, którą wspólnie zebraliśmy możemy zabrać osoby niepełnosprawne i spełnić ich marzenia – o pływaniu na żaglówce, kajaku oraz wielu innych atrakcjac, przede wszystkim zaś wyrwaniu się z przysłowiowych „czterech ścian”! Dziękujemy Wam w imieniu wszystkich Klikowiczów.

 

Wszystkie osoby, które chcą nadal nas wspierać zapraszamy na stronę http://klikakrakow.pl/wesprzyj-nas/